DSC_0095

Kobiety… Jednym słowem witamy w tajlandzkim raju :)

Siema,

Tematyka dosyć przyjemna, więc pisać się powinno lekko i swobodnie. Cytując Mateusza Borka „siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy!” !

Zacznę od naszych lepszych i ładniejszych połówek. Przechadzając się przez ulice Phuketu faktycznie można skręcić sobie kark od ciągłego oglądania się we wszystkie możliwe kierunki. Dla każdego coś dobrego chciałoby się powiedzieć. Nie gustujesz w Azjatkach (a jest ktoś taki?)? Do Tajlandii przylatuje cała chmara wczasowiczek z byłego ZSRR i gwarantuję – jest na czym zawiesić oko 😉 Dla tych bardziej nieśmiałych zawsze istnieje opcja małego Tête à tête oferowanego przez słowiańskie białogłowy za kilkadziesiąt bahtów na najbardziej imprezowej ulicy – Bangla. DSC_0208

Tajki zwęszyły łatwy pieniądz i oferują swoje towarzystwo białym turystycznym bankomatom. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o kilkugodzinne spotkanie w łóżku, ale na przykład o ciągłe spędzenie wspólnie czasu przez powiedzmy trzy tygodnie. Takie wannabe gejsze. Cena towarzystwa takiej pani jest o tyle przystępna, że większość osób może sobie na to pozwolić. Na każdym kroku natkniecie się na rzucające się w oczy pary aż rażące swoim kontrastem – np. wąsaty Janusz z brzuszkiem i młoda, szczupła Tajka. Po jakimś czasie widziana co chwile tego typu para przestawała mnie dziwić. Dla lubiących inne klimaty widziałem też chłopaków ze swoimi „przyjaciółmi”. Przyjaciółek z przyjaciółkami nie widziałem. Niestety takie rzeczy tylko w filmach ;P

EDIT: Zapomniałem wspomnieć. Dla rządnych tego typu towarzystwa. „Wynajęcie” dziewczyny do towarzystwo wygląda w taki sposób, że kierujecie się do baru. Z oddali będą już do was krzyczeć Tajki i zachęcać was aby się do nich przysiąść, tak więc z obraniem celu nie powinniście mieć kłopotu. Dziewczynę, która wam się podoba odseparowujecie od jej koleżanek (oczywiście za jej zgodą), stawiacie drinki, normalnie rozmawiacie. Jeżli poczujecie, że to właśnie ta, rozmawiacie z barmanem, który podaję wam cenę za czas spędzony z dziewczyną i na jakich warunkach będzie z wami przebywała. Tak to wygląda…

Jak już jestem przy paniach to zacznijmy temat masażu. Będąc w Tajlandii nie pójść na masaż to tak jak odwiedzić Watykan i nie wejść do kościoła. Jednym słowem – trzeba to zrobić! Szczególnie, że jest to naprawdę przyjemne i do tego strasznie tanie (jak zresztą wszystko w tym państwie ;P). Za godzinę masażu olejnego zapłaciłem 250 Bahtów (ponad 4 funty). W praktyce wyglądało to tak, że w trakcie dosyć często oferowana jest usługa „happy endingu”. Domyślcie się o co chodzi. Jeśli chcecie liczyć na coś takiego uderzajcie do „salonu” przed, którym siedzi dużo ładnych kobitek natarczywie zachęcających (nie koniecznie tylko krzykiem, ale też klepaniem po tyłku, etc.) do odwiedzenia ich miejsca pracy. Uwaga! Masaż wykonuje randomowa kobieta. Jeśli chodzi wam o profesjonalny tajski masaż (bolesny, aczkolwiek warto) polecam ciche i mniej rzucające się w oczy salony. Fachowi masażyści to zwykle nie koniecznie gwiazdy Playboya…

Ehh te kobiety…zmiana tematu. Przyszła kolej na transwestytów 😀 W tym państwie ich jak mrówków. Ludzie się w ogóle nie dziwią ich widząc, nie oglądają na nich, nie podśmiechują się, ogólnie źle nie reagują. Przyjęło się tak, że obdarza się ich poważaniem i szacunkiem za szereg trudów jakie przeszli dokonując zmiany płci, której w Tajlandii są trzy rodzaje. Męska, żeńska i kathoey. To właśnie bohaterowie tego akapitu zaliczają się do ostatniej, która dzieli się na kathoey męskie, oraz damskie. Coś ważnego. Rada przydatna na przyszłość. Przedstawiciela trzeciej płci poznacie po dużych stopach, jabłku Adama, nadmiernym eksponowaniu kobiecych wdzięków, niskim głosie i dużym wzroście.

DSC_0211
NIE BANGLASZ?!

DSC_0240

Jedno z must do w Phuket to pójście nocą na Bangla street i za drobną opłatą sfotografowanie się z kilkoma drag queen przebranymi w iście imprezowe kreacje 🙂 Apropos tej ulicy. Kolejne must see/do na Patongu. Odwiedzić ulicę cudów, która tętni życiem 7 dni w tygodniu i budzi się do życia w nocy – Bangla . Jest to deptak, na którym po obydwu stronach są ciasno poustawiane puby i kluby z tańczącymi na rurach często pod gołym niebem paniami/kathoeyami. Chcecie się napić? Chcecie iść na „masaż”? Chcecie się zabawić? Chcecie zjęść robale z ogniska? Chcecie się kupić marijuane? Chcecie zrobić sobie zdjęcie z Indianiem? Chcecie posmakować jarmarcznych atrakcji? Lubicie głośną muzykę i piękne kobiety? To miejsce jest dla was 🙂 Ja np. odwiedziłem jakiś klubik gdzie był otwarty mikrofon, jakiś koleś z Australii śpiewał całą dyskografię Bon Joviego. Zmieniała jego co chwila przecudowna Tajka ze swoim zespołem, odśpiewując znane hity. W pewnym momencie podziękowała publiczności za wsparcie brawami i dobrą zabawę prezentując nam striptiz do motywu przewodniego z Titanica 😀 Najzabawniej było przecisnąć się do swojego stolika przy barze. Zdarzyło mi się to po raz pierwszy w życiu i poczułem się jak gwiazda rocka. Musiałem naprawdę odpędzać się od dziesiątek dziewczyn atakujących mnie z każdej strony. Nie były to tylko werbalne zaczepki, ale też fizyczny pressing (nie powiem miłe uczucie ;P)… Poza kobietami oczywiście strumieniami lał się alkohol. Ja w większości piłem tej nocy za friko, bo non stop ktoś stawiał kolejkę wódki dla całej knajpy. Wygląda to tak, że ciągniecie za taki sznur, bijąc jednocześnie w dzwon. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało jeśli idziecie w takie miejsce zachowajcie zdrowy rozsądek…Ponad wszystko pilnujcie swojego portfela, nie przeginajcie z alko i miejcie oczy wokół głowy…Tej drugiej też, bo chyba nie jest to miłe uczucie obudzić się w łóżku obok kathoeya. Niby co było w Tajlandii, zostaje w Tajlandii, ale jednak dobrze mieć własny rozum.

Ten wpis miał być dłuższy, ale doszedłem do wniosku, że muszę to jakoś podzielić na części, żeby czytanie nie było męczące. Nie chcę nikogo znudzić. Także slowly, slowly. Następna część soon…

Arghhh szczury lądowe!

Pzdr,

Bartek,

Londyn, 07.08.16

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *