Mój własny kawałek podłogi w sieci.

Paryskie metro i Jim Morrison na wieży Eiffla.

Siema,

Skoro już zdecydowałem się na ponowny, krótki wyjazd do Paryża, doszedłem do wniosku, że dobrze będzie schować egoizm do lamusa i zabrać ze sobą mojego ojca. Pokażę mu większość paryskich must see, a przy okazji ukończę swoją misję. Dwie pieczenie na jednym ruszcie, a było to tak…


1. Metro.

Czasu dużo nie było. Raptem niecałe dwa dni, także większość rzeczy zobaczyliśmy po tzw. łebkach. Na szczęście Bogu dzięki za metro! Viva la France 😀

W dni powszednie jest otwarte od godziny piątej do wpół do pierwszej w nocy. Szanowni włodarze Paryża pamiętają o tych, którzy chcą zabalować w weekendy. W sobotę i niedzielę niniejszy środek transportu funkcjonuję o godzinę dłużej. Pamiętam częstotliwość kursowania nocnych autobusów w moim rodzinnym mieście Gdyni, także nie jest tak źle 😀

30442727_10204213544735453_3520518880747323392_n(1)
Paryskie metro nie należy do najpiękniejszych. Ciężko zdecydować co przykuwa większą uwagę. Wrażenia wizualne czy też zapachowe (#uryna).

Odnośnie biletów i ich zakupu. Kupicie je za pomocą karty debetowej/kredytowej i gotówki (tylko bilon) w automatach do tego przeznaczonych (obecnych na każdej stacji metra), lub staromodnie w kasach biletowych. Do wyboru dostępnych jest kilka wariantów, ja wybrałem ten o nazwie Mobilis. Jest to bilet na jeden dzień (ważny od godziny kiedy go kupicie do końca dnia czyli północy), obowiązujący we wszystkich strefach  (jest ich 5, oraz 16 linii). Po za czasem, nie ma żadnych ograniczeń, a jego koszt to 17,80 euro (Tak, tak starzeje się. Franki odeszły już w zapomnienie ;P). Ewentualnie możecie wybrać tylko strefy, które was interesują. Wtedy: 1 i 2 to koszt 7,30, 1-3 to 9,70 i 1-4 to 12 euro. Na bilecie należy wpisać swoje imię i nazwisko, oraz dzień, w którym się go zakupiło. Często, losowo przy wyjściu ze stacji sprawdzają to kontrolerzy. Jeśli jednak satysfakcjonuje was jedynie jednorazowy przejazd, musicie liczyć się z wydatkiem 1,30 euro.

32682527_10204341129044981_3919090102059401216_n

2. Cmentarz Père Lachaise.

Na pierwszy ogień przypadła wizyta na cmentarzu Père Lachaise. Są tam pochowani m. in.: Jim Morrison, Edith Piaf, Fryderyk Chopin, Molière i Balzac.
Zaraz przy dworcu, z którego wysiadłem udałem się do położonej rzut kamieniem stacji metra, obsługującą linię nr 5. Stamtąd po jednej przesiadce i ośmiu przystankach dojechałem na miejsce. Gdyby nie nawigacja w telefonie słabo by było, a na pomoc mieszkańców nie ma zbytnio co liczyć. W przerażającej większości ich umiejętności lingwistyczne ograniczają się jedynie do znajomości języka francuskiego. O angielskim można zapomnieć. Pod tym względem czułem się tam jak w Chinach. Komunikacja na poziomie bliskim zeru… Jedyna desko ratunku to pracownicy: kantorów, hosteli, itp., z którymi można nawiązać jako taki kontakt.

Nie chciałem wraz z ojcem szukać w okolicy dilera, więc zadowoliła mnie mała whisky zakupiona w pobliskim sklepie .  Posługując się łamanym francuskim i językiem migowym przed wstępem na cmentarz wyposażyłem się w kilka zniczy i około godziny 9 przekroczyliśmy jego progi. Gwoli ścisłości. Miejsce to jest otwarte od godziny 8 do 18. W soboty od 8.30 i od  9 w niedziele. Przy wejściu znajduję się również punkt informacji turystycznej, w którym uzyskacie mapkę po jego terenie, wraz z drogami do najsłynniejszych nagrobków.

Jak już wcześniej pisałem, moim celem było odwiedzić grób wokalisty The Doors.  Historia jego śmierci nie jest jednoznaczna, w każdym razie nie będę o tym pisał, bo i tak nie rzucę na to żadnego światła. Wiadomo, że zmarł 3 czerwca 1971 roku, w Paryżu. Czort wie w jakich okolicznościach. Na jego pogrzebie , który odbył się w tajemnicy, w nieoznakowanym grobie, zgromadziło się jedynie kilka przyjaciół i jego dziewczyna. Z czasem miejsce pochówku zostało oficjalnie przypisane jego osobie. Dodano popiersie, które z czasem zostało skradzione.

morrisonjim2

Odwiedzający miejsce ostatecznego spoczynku Króla Jaszczurów zostawiali na nagrobku swoje podpisy, które z czasem zamazano i zastąpiono płytą z grecką inskrypcją KATA TON DAIMONA EAYTOY, co w wolnym tłumaczeniu znaczy Sprzeciwić się swoim demonom. Dostawiono również barierkę, która miała zapewnić temu miejscu należyty spokój i ciszę, a nie jak w przeszłości być miejscem różnej maści spędów podsycanych szerokim wachlarzem używek. Jeśli o mnie chodzi to kulturalnie przy Riders on the storm (puszczonym z telefonu), wskoczyłem za barierkę, zapaliłem znicze i wylałem za jego pamięć trochę whisky na ziemię z jego grobu. Obok mnie stało kilka osób, z czego powiem na swoje usprawiedliwienie jedna starsza kobieta kontemplowała przy blancie 😉

Źródło: https://joemonster.org/images/vad/img_31519/d648c5888d175adc4a1bd0af2b94f294.jpg
Źródło: https://joemonster.org/images/vad/img_31519/d648c5888d175adc4a1bd0af2b94f294.jpg
30411836_10204213534015185_5637585226759667712_n
Przy nagrobku znajduję się drzewo owinięte matą, na której odwiedzający przyklejają gumy i zostawiają pamiątkowe wpisy, nie niszcząc tym samym mogiły Morrisona.

30441239_10204213533615175_4038063698340741120_n

3. Wieża Eiffla.

Następnie, za pomocą metra podjechaliśmy do kolejnych miejsc:

  • Jedno z największych na świecie muzeów – Luwr. Upływający czas nie pozwalał na wstęp do tego kolosa. Zwiedzanie spokojnie może zając kilka dni. Cena za bilet to około 15 euro,

DSC_0012

  • Katedra Notre-Dame,

DSC_0023 DSC_0031

  • Bulwary nad Sekwaną,

DSC_0013

  • Wieża Eiffla,
DSC_0035
Ten najbardziej rozpoznawalny punkt Paryża został wybudowany specjalnie na światową wystawę w 1889 r., na paryskich Polach Marsowych. Głównym budulcem jest ubóstwiane przez Eiffla żelazo. Obiekt pierwotnie miał zostać zburzony po 20 latach, do czego ostatecznie nie dopuścił ojciec tego dzieła.

Co do ostatniego punktu. Skupmy się nim trochę dłużej. Garść interesujących dla was faktów:

  • Lepiej przeznaczyć duży zapas czasu na tę atrakcję. Oczekiwanie na wejście w kolejce to przy ładnej pogodzie, lekką ręką kilka godzin. Mi zeszło ponad 3,5 ;P
  • Budowla ma trzy piętra. Cena biletów jest zależna od tego, na które chcecie się udać i w jaki sposób. Im wyżej tym drożej. Winda dla wygodnych, też adekwatnie podnosi cenę biletu  Przykładowa cena wjazdu na szczyt to 17 euro, podczas gdy wejścia nań po schodach to już tylko wydatek 7€. Dodatkowo dobrze wiedzieć, że dzieci do wieku 11 lat obowiązuje zniżka,
  • Na samej górze znajduję się pomieszczenie, które budowniczy wieży Gustave Eiffel, przeznaczył na swój prywatny apartament. Relaksował się w nim, izolował od świata, przeprowadzał swoje badania i podejmował ważnych gości. Wewnątrz znajdują się: meble, obrazy, fortepian i trzy figury woskowe: Eiffel, jego córka Claire i Thomas Edison (który faktycznie odwiedził go w roku ukończenia wieży). Pomieszczenie to począwszy od śmierci konstruktora, do dnia dzisiejszego pozostało praktycznie w tym samym stanie, a dopiero niedawno zostało udostępnione (można spojrzeć do środka przez jedno z okien) dla przyjezdnych turystów,

DSC_0061

f95ea0e661e621868c79d15d0fccd833
Źródło: https://www.bucketlist127.com/uploads/images/f95ea0e661e621868c79d15d0fccd833.jpg
  • Na zdobywców dachu Paryża, czeka możliwość uczczenia tej chwili zakupem lampki szampana w barze na szczycie. Impreza ta (zależnie od koloru trunku) kosztuje od 12 do 21 euro,
DSC_0045
Widok z najwyższego piętra wieży Eiffla na Pola Marsowe.
  • Wewnątrz jednego z tarasów widokowych mieści się galeria słynnych gości z całego świata, którzy odwiedzili ten obiekt i skala porównawcza stosunku wysokości Wieży Eiffla (324 metry) do najwyższych budowli w większości państw świata. Sprzedam wam ciekawostkę, że nasz Pałac Kultury i Nauki jest od niej niższy tylko o 93 m. 😉

Ze wcześniej wspomnianego żelastwa, zeszliśmy późnym popołudniem. Hostel standardowo zarezerwowałem przez booking.com. Nocleg nie dość, że znajdował się przy stacji metra i dworcu, z którego odjeżdżają pociągi Eurostar, to jeszcze jak na Paryż był bajecznie tani (£47 za noc). Fakt, faktem minus był taki, że pluskwy dały się we znaki. Po raz n-ty się powtórzę. Zabierajcie zawsze z recepcji wizytówki hostelu, w którym śpicie. W krajach gdzie komunikacja w języku angielskim jest utrudniona, lub funkcjonuje inny alfabet niż łaciński, gdy się zgubicie może uratować wam to życie…

Nazajutrz rano wróciliśmy do Londynu.


Do kolejnego,

Strzałka,

Bartosz Kwiek, 20.05.18, Londyn.

Opublikowano Kategorie 2018 Francja, Najnowsze wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *