DSC_0097

Tajlandia – zarzucamy kotwicę.

Siema,

Po trwającym trzy tygodnie zatoczeniu koła po Chinach, przygodach, trudzie, zmęczeniu, ciągłym bieganiu, kombinowaniu, etc., dobrze by było w końcu odpocząć. Co by tu nie mówić były to cholernie intensywnie spędzony czas. Przewidzieliśmy przyszłość i uwzględniliśmy w naszych planach spędzenie czasu na wylegiwaniu się na plaży, piciu alkoholu, nie zwiedzaniu niczego i nic nie robieniu. Jednym słowem – Tajlandio welcome to! 😀 Ściślej mówiąc przed nami dziewięć dni opierdalanda na plaży w najbardziej turystycznej tajskiej wyspie – Phuket.

OK, ale po co chcę to opisać na tym blogu? Ano wrzucę kilka fotek, wypiszę kilka interesujących (mam nadzieję) faktów na temat tego państwa, wypunktuje rady jak przetrwać na wyspie i nie zostać ogołoconym z każdego posiadanego banknotu, postaram się wam przedstawić ciekawostki i przydatne informacje dla przyszłych bywalców tego „raju” na Ziemi. Myślę, że jest to warte podania dalej 😉 Nie będzie tu obszernych relacji z ciekawych miejsc jakie tam odwiedziłem, bo poleciałem tam w innym celu. Olać to wszystko , czasami trzeba rzucić się w wir alkoholu i chilloutu. Info, które tu wrzucę podzielę na kilka części, żeby wszystko było dla was bardziej przejrzyste i uporządkowane.

Tak więc zacznijmy ostatni przystanek mojego tourne’e po Azji 🙂

Te kilka akapitów posłużyły za wstęp, koniec wodolejstwa i rock ‚n’ roll. Jak to się mówi – „w Azji wszystko jest tanie, a najdroższe są jedynie bilety do niej”. Jest to absolutna prawda. Bilety jak powiedziałem są najdroższe, co nie znaczy, że kosztują mega dużo kasy. Zależy jak daleko w kontynent chcecie się zapuścić. Na zwykły odpoczynek na plaży, bez zbędnego latania za różnymi atrakcjami i zabytkami polecam właśnie Tajlandię. Powiedzmy, że jest to azjatycki substytut Egiptu.

Przed przyjazdem warto dokładnie dopasować czas swojego przyjazdu do pory pogody panującej na miejscu, które de facto są tylko trzy:

  • chłodna (od listopada do lutego),
  • gorąca (od marca do maja),
  • deszczowa (od czerwca do października);

Liczcie się też z tym, że podczas pory chłodnej czyli tzw. sezonu turystycznego ceny będą dużo, dużo wyższe niż zwykle. Przed przyjazdem zakupcie koniecznie olejek do opalania, gdyż na miejscu przepłacicie za niego kilkadziesiąt krotnie!

Aby wjechać do Tajlandii obywateli Unii Europejskiej nie obejmuje obowiązek wizowy. Koniecznością jest jedynie wypełnienie odpowiedniego druczku, wręczonego przed lądowaniem w tym państwie, lub przy przekroczeniu granicy lądowej. Taki sam obowiązek dotyczy nas podczas opuszczania tego kraju. Stempel w paszporcie gwarantuje nam 30-dniowy pobyt na terenie Królestwa.

W państwie tym panuje monarcha, król – Bhumibol Adulyadej. Jego oryginalny wizerunek (zwykle w okularach) jest widoczny na każdym banknocie, oraz często na różnych kapliczkach, flagach, obrazach, itp. stojących po prostu przy ulicy. Obowiązujące prawo nader surowo każe wszystkich ludzi, którzy w dowolny sposób znieważą wizerunek króla. Tak dobrze napisałem: wszystkich ludzi. Nie tylko obywateli Tajlandii, tylko turystów także. Chociażby nie jest mile widziane gniecenie pieniędzy, na których jest jego twarz. Były przypadki, że jakiś chłopaczek-turysta zamalował sprayem portet Bhumibola. Przyprowadzony przed sąd został ułaskawiony dopiero przez samego króla. Coś mi się obiło o uszy o jakimś dziadku z Australii, który też w jakiś sposób złamał to prawo. Król go też ułaskawił. Groziło im kilkadziesiąt lat w tajskiej ciupie, także zapewne nic przyjemnego. Jak wynika z podanych przykładów nie ma tam jaj, na szczęście monarcha jest dosyć wyrozumiały.

DSC_0143

Moja przygoda zaczęła się na wyspie-klonie Ibizy – Phuket. Dokładnie w jednym z hosteli w dzielnicy Patong.

DSC_0149

O hostelu potem się rozpiszę. W kolejnym poście pociągnę również temat gotówki i w sumie dodam cokolwiek co mi do głowy wpadnie 🙂

Aloha,

Bartek, Londyn 04.08.16

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *