Tajlandia cz. III – One (few) nights in Bangkok! Temples/Buddhas day… cz. II

Siema,

…ciąg dalszy poprzedniego postu…

Analizując już po fakcie mapkę doszedłem do wniosku, że przy okazji ostatniego wpisu zapomniałem wspomnieć o jednej „atrakcji”, na którą się natknęliśmy. Tia, użyłem dobrego słowa. Nie planowaliśmy wizyty w tym miejscu, a skoro już znalazło się w zasięgu wzroku to nie omieszkałem podejść, uwiecznić tego na zdjęciu i sprawdzić co to jest ;P Otóż po drodze do „Giant Swing” minęliśmy ważne miejsce dla Bangkoku, upamiętniające obalenie absolutyzmu i zastąpienie go demokracją.

4. „Democracy Monument” czyli „Pomnik Demokracji”.

dsc_0684

Podejście do pomnika graniczy z cudem, bo ktoś mądry zbudował go w centrum jednego z najbardziej ruchliwych skrzyżowań miasta – dlatego polecam po prost zrobić zdjęcie z daleka, lub tuk-tuka czy autobusu go mijającego. To właśnie ten punkt był miejscem zbornym dla mieszkańców Bangkoku, którzy sprzeciwiali się łamaniu demokracji i praw człowieka. Jednoczył ludzi, a póki co czeka chyba na gorsze czasy. Zapomniałem również dodać, że koło pomnika znajduję się kilka miejsc wartych wdepnięcia. Mi niestety na to nie pozwolił ten skurkowaniec Czas.

  • Zatem tuż obok znajduję się Khao San Road – najbardziej znana uliczka wśród backpackersów. Lokalne jedzonko, stragany, muzyka, artyści uliczni, etc. Wspomniałem już zawczasu o tym miejscu TUTAJ,
  • W niedalekiej okolicy są również Muzeum Narodowe Jest to jedne z największych azjatyckich muzeów, gdzie poznacie historię Tajlandii od A do Z. Odkrywcze nie? Mimo wszystko jeśli towarzyszy wam spora dawka wolnego czasu – polecam tam wizytę. Muzeum jest czynne od środy do czwartku, od 9-16 Bilet wstępu to koszt 200 bathów. Pamiętajcie, że wykonywanie zdjęć jest surowo wzbronione,

dsc_0661

  • W drodzę nad rzekę Phraya, polecam zajrzeć do niegdysiejszej rezydencji króla czyli jego pałacu. Zbudowany w 1782 roku przez Króla Rame I był oficjalną rezydencją tajskich króli do roku 1925 Aktualnie jest jedynie miejscem ważnych ceremonii. To właśnie tam znajduję się świątynia Szmaragdowego Buddy wraz z kilkoma innymi świątyniami, muzeum, królewskimi insygniami i salą koronacyjną. Wstęp kosztuje 500 bahtów, otwarte codziennie prócz użytkowania pałacu w królewskich ceremoniach od 8.30 do 15.30;
dsc_0686
Wszędzie pełno tego typu kapliczek, których często mieszkańcami są przyciągane wystawianym jedzeniem i słodkimi napojami – szczury.

Uważam, że podawanie konkretnych adresów jest zbędne. Wrzucam wam mapkę gdzie macie wszystko czarno na białym. Podobne mapki są spokojnie dostępne w każdym miejscu, a do tego każdy autochton z przyjemnością pomoże zagubionemu turyście.

5. Wróćmy do miejsca gdzie skończyłem ostatni wpis. Przy pomocy wodnej taksówki dopłynęliśmy pod świątynię Wat Arun (Temple of Dawn). Tutaj ciekawostka. W przydrożnym sklepiku chciałem kupić zwykły sok. Nie chcieli mnie puścić z butelką, na miejsce przelali zawartość do jednorazowego woreczka. Chyba kwestia bezpieczeństwa. Anyway, kilka słów o świątyni…Została zbudowana na cześć króla Ramy II i królewskiej dynastii Chakkri. Składa się na nią pięć nazwijmy to pagód, z których najwyższa centralna liczy sobie 81 metrów (Phra Pang) i chyba nie muszę dodawać, że jest jednym z symboli Bangkoku 😉 Najbardziej polecam odwiedzić Temple of Dawn, późnym wieczorem, gdyż widok jej i z jej najwyższej części jest po prostu magiczny.

dsc_0732

dsc_0756 dsc_0758

dsc_0775

buddaJeśli chodzi o standardowe dane to bramy świątyni otworzą się przed wami o 8.30 a zamkną o 18 Bilet wstępu to niespełna 50 bahtów. Dla ułatwienia mieści się ona przy nabrzeżu o nazwie Tha Wat Arun, przy brzegu rzeki nazywającym się Thon Buri.

6. Kolejny nasz krok to powrót na drugi brzeg rzeki i ostatnia świątynia (bo już wizyty w kolejnych bym chyba nie wytrzymał psychicznie) – tzw. świątynia Leżącego Buddy czyli popularna Wat Phra Chetuphon Vimolmangklaram (w skrócie Wat Pho).

dsc_0650dsc_0656

dsc_0652

Tym razem jest to świątynia Ramy I, która została zbudowana jako coś na kształt szkoły dla mnichów.

13410922_10206389336589025_681652666_o
Mnisi, przewodnicy oraz Tajowie wchodzą za darmo. Innych czeka opłata w wysokości 100 bahtów. Za to w cenie biletu otrzymacie gwarantowaną butelkę wody 😀 Śmiech, śmiechem, ale uwierzcie mi…must have.

Niewątpliwie największą jej atrakcją jest ponad 40 metrowa, wysoka na 15 metrów, postać leżącego złotego Buddy.

dsc_0668 dsc_0673

dsc_0675

Zaraz obok stoją nazwijmy to garnuszki, do których wrzucane po kolei drobniaki mają przynieść szczęście. Jeśli ich nie macie, spokojna wasza rozczochrana. Potrzebujący mogą sobie kupić worek groszówek i dopomóc swojemu szczęściu.

Oprócz tego, na terenie świątyni znajdują się setki różnych innych wizerunków Buddy, oraz architektoniczne popisy tajskich budowli sakralnych.

 

 

dsc_0658

dsc_0664

dsc_0678

7. Na ostudzenie emocji postanowiliśmy zrobić sobie spacer po marketach. W pierwszej kolejności Pak Khlong Talat (czyli popularny Flower Market). Ponownie wylądowaliśmy nad rzeką, tym razem nad Chaopraya. W każdym razie znajdziecie tam: warzywa, owoce i jak się domyślacie kwiaty we wszystkich kolorach świata. Dziesiątki, setki, tysiące, gwarantuję, że będziecie rzygać tęczą 😉 Jak to angole mówią, największe busy jest w godzinach dostaw towaru dla sprzedawców, czyli pomiędzy 3, a 4 rano, także odradzam pakowanie się w to miejsce w tym czasie. Otwarte jest całą dobę, więc w godzinach możecie dowolnie przebierać.

8. Po nim czas na to co tygrysy, a raczej tygrysice lubią najbardziej, czyli zakupy pełną gębą! Znaczy to tyle, że idziemy na tzw. Train Night Market. Nazywa się tak z tego tytułu, że znajduję się w miejscu, które do 2003 roku było dzierżawione i użytkowane przez narodowe koleje Tajlandii.

13410787_10206389332908933_1281677214_o
Byliśmy trochę za wcześnie, więc czas nam minął na konsumpcji magicznych napoi #panoramix

Kupicie tam wszelkie pierdółki świata, wliczając w to też całą gamę różnego jedzenia, roślinek, antyków i ubrań z lumpeksu. Oprócz zakupów, posłuchacie muzyki na żywo, najecie się i przy odrobinie szczęścia czekają was niesamowite widoki. Ryneczek znajduję się bezpośrednio przy rzece, która wraz z połączeniem z zachodem słońca daje obraz, którego sam Van Gogh by się nie powstydził.

13388929_10206331516223552_199762036_o

Miejscówka jest czynna od 17 do 1 w nocy od czwartku do niedzieli i niestety dojazd do niej jest deko utrudniony. W pobliżu nie znajduję się żadna stacja metra, ani BTS, ale warto poświęcić deko zachodu na dojście tam. W innym wypadku czeka was tuk-tuk, taksówka, lub łódka.

bangkok_map
Mapka gdzie namalowałem tyle o ile gdzie znajdują się rzeczy, które opisałem. Źródło: http://es.globcom.net/asia/thailand/dnlds/bangkok_map.jpg

Kolejnego dnia wymeldowaliśmy się z hostelu i udaliśmy się na dworzec autobusowy Ekamai i udaliśmy się autokarem do nadmorskiego miasta – Pattaya. Bilet w cenie 108 bahtów, polecam zarezerwować minimum dzień wcześniej aby mieć pewność, że nie zabraknie miejsc w busie. 150 kilometrowa podróż trwała około 2 godziny. W kolejnej notatce opowiem co tam w trawie piszczy i jak spędziłem tam czas 🙂

Pozdrawiam czule wszystkich Polaków,

Z panem Bogiem,

Dzięki, że jesteście –

pis, joł! Bartosz Kwiek,  Londyn, 27.11.2016 r.

PS Przygotowując te opracowanie korzystałem z kilku map, które pokazywały sprzeczne informacje w różnych skalach z różnym umiejscowieniem obiektów. Jak mam być szczery to trochę namieszałem w kolejności ich odwiedzania, ale dla chcącego nic trudnego i sami spokojnie to ogarniecie. Przepraszam.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *